Pytanie “dlaczego warto zostać harcerzem?” jest pozornie proste. Można mówić, że harcerstwo to sprawności, braterstwo i samorozwój… ale czy takie pojedyncze, często wyrwane z kontekstu słowa szczególnie kogoś zachęcają? Mnie nie. Tymi lub podobnymi zaletami może pochwalić się zapewne niejedna organizacja. Co więc wyjątkowego jest właśnie w harcerstwie?

Ja na pierwszym miejscu – może dość banalnie – postawiłbym innych ludzi. Wydaje mi się, że harcerstwo często “zabieramy do domu” i stopniowo wychodzi ono poza granice zbiórek i wyjazdów. Powoli koledzy z drużyny stają się naszymi przyjaciółmi, z którymi mamy coraz nowsze tematy do rozmów – również tych prywatnych. Drużynowy po paru spotkaniach okazuje się autorytetem, z którym można porozmawiać także o sprawach nie-harcerskich. Niektóre tematy poruszane na zbiórkach chcemy zgłębiać dalej na własną rękę. Bywa, że dochodzi aspekt współzawodnictwa, kiedy to chcemy mieć więcej plakietek albo wyższy stopień niż inni z zastępu, musimy więc działać także poza ramami zbiórek.

Wielu mówi, że harcerstwo to “szkoła życia”. Ja się z tym zgadzam i jestem pewien, że nie polega to tylko na nauce czysto praktycznej: rozpalania ogniska, zaszyfrowania wiadomości, czy udzielenia pierwszej pomocy (chociaż to wszystko bardzo ciekawe i dla harcerzy ważne!), ale głównie na świadomości otaczającego nas świata oraz umiejętnościach improwizacji i przezwyciężania problemów.

W harcerstwie fascynujące jest jeszcze to, że można rozwijać się naprawdę na wielu płaszczyznach: interesujesz się pierwszą pomocą – są drużyny ratownicze, chciałbyś żeglować – wstąp do “wodniaków”, szukasz rozwoju duchowego – także i te zagadnienia porusza wiele drużyn. I przykładów da się mnożyć tu niesamowicie dużo. A oprócz tego ukierunkowania możemy dostać “w pakiecie” inne harcerskie pozytywy: naprawdę świetne przygody, (bo harcerze, żeby zrobić coś fajnego, potrafią czasem poruszyć niebo i ziemię), znajomości z innych regionów Polski i świata (dzięki temu, że harcerstwo jest w zasadzie globalne), czy umiejętności miękkie (które nabywamy po prostu przebywając i działając z zastępem lub drużyną).

Oprócz tych wszystkich haseł są też zupełnie niepospolite emocje towarzyszące harcerskiemu życiu. Zdarte gardło przy śpiewaniu do rana, miks uczuć podczas składania Przyrzeczenia, czy strach podczas pierwszych nocnych gier – znów nie da się przekazać wszystkiego słowami, bo jedynym i niepowtarzalnym sposobem jest przeżycie tego samemu. Według mnie już tylko dla tych kilku niezapomnianych emocji warto jest zostać harcerzem.

Ostatnio zastanawiałem się, jaką byłbym osobą, gdyby nie to, że jako dwunastolatek poszedłem w ślady starszych braci i dołączyłem do drużyny harcerskiej. W zasadzie większość moich obecnych zainteresowań rozbudziło właśnie harcerstwo. Gdyby nie ono, to ciekawe, czym bym się teraz interesował, jakich umiejętności bym nie posiadał, a jakie miałbym priorytety… Dzisiaj nie znajduję na to odpowiedzi, ale wiem, że harcerstwo ukształtowało mnie tak bardzo, że obecnie trudno mi myśleć inaczej niż w schematach: sobota = szansa na jeszcze lepszą zbiórkę, wakacje = szansa na jeszcze lepszy obóz. Wielu powie, że to rutyna, jednak moim zdaniem to po prostu sposób na siebie… a może też na Ciebie?